Niestety to nie jest odpis, ale ostatnio urwanie głowy z zbliżającymi się świętami. Więc w zamian edukacyjny filmik trochę Hetalii. Nie rozumiem jak znajomi przeżywają święta. Na ogół nie rozumiem Angielskiego zwyczaju, ale cóż. Sporo kultur ma inne sposoby. W każdym razie. Spokojnych świąt, miłego wolnego oraz braku kaca po sylwestrze~
Etykiety
Zapomniane
(19)
Yaoi/BL
(18)
Fiction
(17)
Fantasy
(12)
Cichy Pamiętnik
(10)
Inne
(6)
Szmer
(6)
Gore
(3)
Strefa Śmierci
(3)
Fanfiction
(1)
Kira
(1)
Królestwo Liuan
(1)
One-shot
(1)
Twój tekst
GG: 50508389
Email: nocta.k@hotmail.com
Blog nr 2: http://caste-game.blogspot.co.uk/
Blog
Kyōki no kokoro (o ile autor zna się na języku Japońskim) oznacza serce szaleństwa, co jego zdaniem jest idealnym tytułem dla opowiadań o "mrocznej" tematyce, przedstawiających postacie w beznadziejnych sytuacjach bez wyjścia i tego podobnych (choć zdażają się wyjątki w tematyce). Opowiadania często zawierają tematy nie odpowiednie dla młodych czytelników.
Autor
Dziwne stworzenie, które od czasu do czasu lubi wykorzystać swój nadmiar wyobraźni do napisania opowiadania. Polskie opowiadania pisze od zaledwie paru lat, jako że wcześniej nie uczył się danego języka. Jest to forma polepszania jakości pisania oraz poprawności w użytku języka polskiego. Aktualny wiek autora to dziewiętnaście lat. Studiuje w Anglii, lecz chciałby zapamiętać swój rodowy język, którego to nie miał okazji się uczyć.
Beta
Czyli osoba, która mi pomaga. Poprawia ona tekst na tyle ile potrafi i po części uczy też polskiego. Sama pisze opowiadania, tak więc jeśli chcecie się dowiedzieć o niej więcej, musicie zajrzeć na jej bloga:
http://historiepisanepiorem.blogspot.co.uk/
środa, 24 grudnia 2014
środa, 3 grudnia 2014
Szmer 4
Spokojna noc
Wampir coraz bardziej przekonywał się do
dziewczyny. Uważał, że jest w sumie zabawna i... Inna. Chyba te słowo
najbardziej tu pasowało. Szczególnie spodobało mu się jej pytanie o jego imię.
Coś czego po prostu się nie spodziewał. Nie było to czymś, o co by się spytało
drugą osobę w takiej chwili.
- Ethan. - odpowiedział z uśmiechem. - Ty
jesteś Alice, prawda?
Widać było, że dziewczynę w tym momencie
zatkało. - Skąd wiesz... Ethanie, jak mam na imię? - spytała, jakby już zapomniała,
że ma do czynienia z wampirem. - Nie podawałam ci wcześniej swojego imienia, a
miejsce w którym mieszkasz mówi, że nie byłeś moim klientem. - powiedziała
spokojnie i powoli, jakby miała do czynienia z dzieckiem czy może osobą
nierozumną.
- Masz coś do mojego domu? - spytał
chłopak z delikatnym uśmiechem. - Wybacz. Nie jest tak jak spod twego pędzla,
ale mą pierwszą rezydencję musiałem opuścić pod koniec piętnastego wieku. Drugi
domek zaś spłonął parę lat temu. A później to już nie miałem wyboru. Za wiele
osób na mnie poluje i się okazało, że te miejsce jest najbezpieczniejsze.
Odpowiada to na twe pytanie, czy też mam inaczej to wytłumaczyć?
niedziela, 23 listopada 2014
Szmer 3
Jego imię
Wampir obudził się dopiero następnego dnia. A
może i wieczoru? Nie był pewien. W podziemiach nie było okien czy jakiegoś
sposobu na sprawdzenie pozycji słońca. Po prostu budził się gdy tylko nie
chciało mu się już dłużej spać i nie zastanawiał się nad porą dnia.
Powoli się przeciągnął i ziewnął przy tym.
Można by stwierdzić, że jest niemożliwym spać w takim miejscu. W końcu pociągi
nie należą do cichych, a jednak wampir jakoś zdołał się już do tego
przyzwyczaić. A raczej. Bariera, którą postawił między pokojem, a torami
sprawiała, że dźwięk nie był tak donośny, jak powinien być.
Wstał w końcu z swojego "łóżka" i
przeszedł przez pokój, by stanąć na przeciwko lodówki. Otworzył ją i sięgnął po
jedną butelkę chłodnej krwi i jedną wody. Złapał je za szyjki w taki sposób, by
móc trzymać dwie w jednej dłoni, a drugą móc zabrać świeże ciuchy.
Gdy już obie dłonie miał zajęte, ruszył w
stronę drzwi od łazienki i otworzył ją bez większego problemu. Nigdy nie
posiadały one zamka, a dziewczyna przez sen odsunęła się od nich, co
umożliwiało łatwe dostanie się do drugiego pokoju. Nawet nie spojrzał na
dziewczynę. Po prostu podszedł do szafki, na której ułożył swoje ubrania i
postawił butelkę z wodą. Odkręcił tą z krwią i upił z niej spory łyk zimnej
cieczy.
czwartek, 18 września 2014
Wybawca czy oprawca?
Póki nie mam pomysłu na kolejne opowiadanie (oraz zbytnio czasu, przez nową szkołę) dostaniecie coś "innego", pochodzące od innego autora. :3
Nigdy nie pomyślałabym, że moje życie może tak łatwo zmienić się diametralnie w ciągu jednego dnia. A już na pewno nie pomyślałabym, że przyczyni się do tego królik – terrorysta, który uratuje mnie z płonącego centrum handlowego.
Wszystko zaczęło się normalnie, można
powiedzieć wręcz niewinnie. Po lekcjach wybrałam się na małe zakupy. Kiedy
miałam już wszystko, czego potrzebowałam, zatrzymałam się w małej kawiarence.
Sącząc spokojnie owocowy koktajl dostrzegłam przy jednym ze stolików znajome
postacie. Trzy dziewczyny i jednego chłopaka. Wszyscy w drogich, markowych
ubraniach, dziewczyny wymalowane tak bardzo, że było to widać z kilku metrów.
No i, niestety, wszystkie były moimi „koleżankami” z klasy, a jedyny chłopak chodził
z farbowaną blondynką, przywódczynią całej tej bandy.
Spięłam się, widząc ich i skuliłam się
na swoim krześle, modląc się w duchu by mnie nie zauważyli. Nie cieszyłam się
bowiem wśród nich najlepszą sławą. Od samego początku, odkąd tylko zaczęłam chodzić
do tego samego co oni liceum gnębili mnie. Stałam się dla nich kozłem ofiarnym,
chociaż przecież nic im nie zrobiłam. Przynajmniej niczego takiego nie
pamiętałam.
Dopiłam swój koktajl, zarzuciłam torbę
na ramię i podniosłam się ze swojego miejsca. Najszybciej jak tylko potrafiłam
opuściłam kawiarenkę. Pech chciał, że postanowiłam skorzystać z łazienki. Może
gdybym wtedy do niej nie poszła tylko od razu wyszła z centrum wszystko
potoczyłoby się zupełnie inaczej.
Ale nie ma co gdybać. Prawda była taka,
że poszłam do tej cholernej łazienki. Ciężkie drzwi zatrzasnęły się za mną, a
światła automatycznie się zapaliły. Stanęłam przy umywalkach i spojrzałam na
swoje odbicie w lustrze.
W tej samej chwili drzwi do łazienki
otworzyły się ponownie, a do moich uszu dotarł głośny śmiech i cichsze
chichoty. Zamarłam. W lustrze dostrzegłam odbicie blondynki, jej chłopaka i
jednej dziewczyny z jej świty. Druga musiała najwidoczniej zostać na czatach.
Odbicie blondynki uśmiechnęło się do mnie.
- Proszę, proszę, co za spotkanie – odezwała się przesłodzonym głosikiem.
Odwróciłam się powoli i stanęłam z nią twarzą w twarz. Jej chłopak tymczasem
zniknął w drugim pomieszczeniu, w którym znajdowały się kabiny. Po krótkiej
chwili wrócił i oznajmił krótko:
- Czysto.
czwartek, 28 sierpnia 2014
Cichy Pamiętnik: Strona Siódma
20 Października 2012
Minął tydzień, a może i więcej, od
momentu kiedy Molly sprawiła mi "niespodziankę". Przez ten czas
jedyne co się zmieniło, to pogoda. Było coraz zimniej i wilgotniej. Nie byłem
pewien czy wolałem deszcz czy śnieg. Pierwsze; moczyło ubrania i obniżało temperaturę
ciała. Drugie; sprawiało, że wszystko było śliskie i często kleiło się do
ubrań. To zaś się topiło i skutek był taki sam, jak z deszczem. Teraz jak to sobie tak przedstawiłem
to wyglądało na to, że oba są równie złe i tak samo doprowadzały do przeziębień.
Zaś te już często kończyły się na śmierci dla osób takich jak my. Wyplułem pianę z ust i przepłukałem
wodą z rzeki. Znów udało się zdobyć tubkę pasty do zębów, a stare szczoteczki
nadal nadawały się do dbania o higienę jamy ustnej. Byłem sam, gdyż miałem
nadzieję również na obmycie się wodą, lecz proste zamoczenie dłoni wybiło mi z
głowy ten pomysł. Uśmiechnąłem się pod nosem, wspominając ostatnia ciepła
kąpiel. Oczywiście, wymazałem wspomnienia tego, co stało się później. A potem przestałem się
uśmiechać, gdy przypomniałem sobie, jak to zaliczyłem chłodną kąpiel, w ów
rzece, przed którą stałem.
Westchnąłem i schowałem klamoty do
torby. Odwróciłem się na pięcie i mało nie przeżyłem zawału. Instynktownie odskoczyłem
w tył i... Poślizgnąłem się na mokrych kamieniach. Gdyby nie to, że osoba o
której dopiero co nie rozmyślałem, mnie nie złapała za przód kurtki, byłbym już
cały mokry.
Subskrybuj:
Posty (Atom)